Wpisy archiwalne w miesiącu
Czerwiec, 2011
Dystans całkowity: | 667.44 km (w terenie 10.00 km; 1.50%) |
Czas w ruchu: | 26:41 |
Średnia prędkość: | 25.01 km/h |
Maksymalna prędkość: | 53.93 km/h |
Liczba aktywności: | 19 |
Średnio na aktywność: | 35.13 km i 1h 24m |
Więcej statystyk |
dpd (lajtowo)
Poniedziałek, 13 czerwca 2011 | dodano:13.06.2011
Km: | 24.89 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:58 | km/h: | 25.75 |
Pr. maks.: | 39.37 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Pracuś Doskonały |
W jedną i w drugą stronę lajtowo- tempem spacerowym.
Nie chce mi się więcej pisać.
Nie chce mi się więcej pisać.
dpd+Reja+4 kkm (niski stopnień zasilania)
Piątek, 10 czerwca 2011 | dodano:10.06.2011
Km: | 55.40 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:18 | km/h: | 24.09 |
Pr. maks.: | 50.40 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Pracuś Doskonały |
Nareszcie zrobiła się temperatura przyjemna do jazdy, więc dziś po pracy pojechałem pokręcić się po Reja. Ależ pięknie pachnie mokry las. Wszystko byłoby pięknnie, gdyby nie stada blachosmrodów omijających przez Reja korek na Spacerowej :-(
A teraz po kolei.
Rano: temperatura ok. 12,5 stopnia więc na grzbiet zarzuciłem cieniutki ortalionik bez zapinania- było cieplutko. Jak wstałem, to lał deszcz, ale jak wyjeżdżałem to juz tylko kropiło, więc jechało się komfortowo. Na drogach rowerowych mało rowerzystów, nad morzem pustki. Mocy za to nie było dziś wogóle :-( Kulałem się, żeby się kulać.
Powrót: temperatura osiągnęła przyjemne 15,5 stopnia więc w pełnej opcji letniej pojechałem na Reja. Na Reja prawie zupełne pustki, jacyś pojedynczy zabłąkani bikerzy/rki. Mocy brak, więc skręciłem sobie 4 rundki pod łagodny podjazd, tempem również łagodnym.
Z Reja pojechałem nad morze i nad morzem wróciłem do domu.
Jechało się przyjemnie, choć zasilanie nóg miało dziś bardzo niski stopień. Średnia więc wypadła tragiczna, ale co tam- ważne że przyjemnie się jechało :-)
Dziś stuknęły 4 tysiące w tym roku.
A teraz po kolei.
Rano: temperatura ok. 12,5 stopnia więc na grzbiet zarzuciłem cieniutki ortalionik bez zapinania- było cieplutko. Jak wstałem, to lał deszcz, ale jak wyjeżdżałem to juz tylko kropiło, więc jechało się komfortowo. Na drogach rowerowych mało rowerzystów, nad morzem pustki. Mocy za to nie było dziś wogóle :-( Kulałem się, żeby się kulać.
Powrót: temperatura osiągnęła przyjemne 15,5 stopnia więc w pełnej opcji letniej pojechałem na Reja. Na Reja prawie zupełne pustki, jacyś pojedynczy zabłąkani bikerzy/rki. Mocy brak, więc skręciłem sobie 4 rundki pod łagodny podjazd, tempem również łagodnym.
Z Reja pojechałem nad morze i nad morzem wróciłem do domu.
Jechało się przyjemnie, choć zasilanie nóg miało dziś bardzo niski stopień. Średnia więc wypadła tragiczna, ale co tam- ważne że przyjemnie się jechało :-)
Dziś stuknęły 4 tysiące w tym roku.
dpd (lajtowo)
Czwartek, 9 czerwca 2011 | dodano:09.06.2011
Km: | 24.86 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:56 | km/h: | 26.64 |
Pr. maks.: | 40.45 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Pracuś Doskonały |
Dziś już dużo lepsza pogoda do jeżdżenia.
Rano jakoś tak nie chciało mi się cisnąć, więc jechałem sobie tempem totalnie rekreacyjnym- do czasu. Jak skręciłem w Brzeźnie nad morze, zobaczyłem w oddali jakiegoś gościa w obcisłym :-) i kawałek dalej następnego. No to cóż, trzeba było ich łyknąć ;-)
I tak sobie obu łyknąłem, jadę sobie ok. 32-34 km/h i nagle patrzę a tu mnie jakiś kolo w obcisłym wyprzedza :-)
Co było robić, wsiadłem mu na kółko a cisnął dobrze (cały czas nie schodził poniżej 36 km/h), więc kawałeczek się podwiozłem ;-). Na koniec jak skręcałem to krzyknąłem "dzięki za podwózkę" ale chyba nie zakumał, bo jakoś odniosłem wrażenie że się wystraszył. Uniosłem więc tylko rękę i krzyknąłem "Dzięki".
Powrót: temperatura spadła do naprawdę przyjemnych 15 stopni, po deszczu nad morzem było prawie pusto więc jechało się bardzo dobrze. Nie chciało mi się cisnąć, więc przemieściłem się spokojnym tempem transportowym.
Rano jakoś tak nie chciało mi się cisnąć, więc jechałem sobie tempem totalnie rekreacyjnym- do czasu. Jak skręciłem w Brzeźnie nad morze, zobaczyłem w oddali jakiegoś gościa w obcisłym :-) i kawałek dalej następnego. No to cóż, trzeba było ich łyknąć ;-)
I tak sobie obu łyknąłem, jadę sobie ok. 32-34 km/h i nagle patrzę a tu mnie jakiś kolo w obcisłym wyprzedza :-)
Co było robić, wsiadłem mu na kółko a cisnął dobrze (cały czas nie schodził poniżej 36 km/h), więc kawałeczek się podwiozłem ;-). Na koniec jak skręcałem to krzyknąłem "dzięki za podwózkę" ale chyba nie zakumał, bo jakoś odniosłem wrażenie że się wystraszył. Uniosłem więc tylko rękę i krzyknąłem "Dzięki".
Powrót: temperatura spadła do naprawdę przyjemnych 15 stopni, po deszczu nad morzem było prawie pusto więc jechało się bardzo dobrze. Nie chciało mi się cisnąć, więc przemieściłem się spokojnym tempem transportowym.
dpd (rekordowa średnia pracowego kręcenia)
Środa, 8 czerwca 2011 | dodano:08.06.2011
Km: | 24.88 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:53 | km/h: | 28.17 |
Pr. maks.: | 46.35 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Pracuś Doskonały |
Rano jechało się bardzo dobrze. Po drodze mijanka z Dominikiem- prawie jak zwykle. Pozdrower :-)
Jechało się dobrze ale nie czułem że aż tak dobrze, że wykręciłem rekordową średnią w drodze do pracy- ponad 29,5 km/h.
Powrót: również jechało się dobrze, choć tradycyjnie wolniej niż rano. Jednak średnia ogólna również wyszła rekordowa. Dziś już temperatury znośne, więc jechało się naprawdę dobrze.
Jechało się dobrze ale nie czułem że aż tak dobrze, że wykręciłem rekordową średnią w drodze do pracy- ponad 29,5 km/h.
Powrót: również jechało się dobrze, choć tradycyjnie wolniej niż rano. Jednak średnia ogólna również wyszła rekordowa. Dziś już temperatury znośne, więc jechało się naprawdę dobrze.
dpd-upał, żar....masakra :-(
Wtorek, 7 czerwca 2011 | dodano:07.06.2011
Km: | 24.84 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:55 | km/h: | 27.10 |
Pr. maks.: | 46.76 | Temperatura: | 30.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Pracuś Doskonały |
Rano: jechało się świetnie, bo upał nie był jeszcze taki straszny. Jak tylko wyjechałem spod domu wyhaczył mnie Turysta z Sirmicho, którzy dziś przyjechali samochodem- pozdrower :-). Po drodze mijaliśmy się z Dominikiem (nie zatrzymywałem się bo się spieszyłem)- pozdrower.
Tempo rano rewelacyjne- średnia ponad 29 km/h.
Powrót: cały dzień żar znowu lał się z nieba, więc nie jechało się tak dobrze jak rano. Tempo dużo słabsze, bo upał zabiera mi siły :-( Dodatkowo był całkiem solidny mordewind, który całkiem nieźle przeszkadzał w porządnym rozpędzeniu się, ale za to przynosił troszkę ulgi w upale.
Ja chcę powrotu chłodów !!!!
Tempo rano rewelacyjne- średnia ponad 29 km/h.
Powrót: cały dzień żar znowu lał się z nieba, więc nie jechało się tak dobrze jak rano. Tempo dużo słabsze, bo upał zabiera mi siły :-( Dodatkowo był całkiem solidny mordewind, który całkiem nieźle przeszkadzał w porządnym rozpędzeniu się, ale za to przynosił troszkę ulgi w upale.
Ja chcę powrotu chłodów !!!!
dpd+sprawy (z obitym kolanem)
Poniedziałek, 6 czerwca 2011 | dodano:06.06.2011
Km: | 49.68 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:03 | km/h: | 24.23 |
Pr. maks.: | 51.39 | Temperatura: | 30.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Pracuś Doskonały |
Najpierw wyjaśnienie skąd obite kolano: w weekend byliśmy u rodzinki. Mieli nowy nabytek w postaci trampoliny. Świetna zabawka, tylko w trakcie tej zabawy walnęliśmy się z moim synem kolanami :-( Młodego pobolało chwilkę i jest wszystko OK, natomiast ja w niedzielę ledwo chodziłem. Kolano boli jak diabli, nie mogę go obciążyć, ciężko wchodzić i schodzić po schodach- nie mówiąc o jakiejś ostrej jeździe na rowerze- ogólnie lipa.
Dziś rano musiałem znowu wjechać do góry na Osowę, załatwić sprawę. Oj ciężko się jechało pod górę z tym obitym kolanem :-( Były momenty, że tą nogę wypinałem z SPD'a i zwisała luźno a pedałowałem tylko drugą. Komicznie to musiało wyglądać ale to przynosiło ulgę w bólu, więc się tym nie przejmowałem. Jadąc nad morze Hallera machał do mnie Sirmicho jadący w przeciwną stronę ale się spieszyłem, więc się nie zatrzymywałem- pozdrower. Widziałem też na Hallera Flasha jadącego w stronę Gdańska- pozdrower.
Jak wracałem z Osowy do pracy (po załatwieniu sprawy), po raz kolejny doświadczyłem "uprzejmości" sfrustrowanych staniem w korku kierowców. Jeden z nich poczekał aż się zbliżę i ........ opryskał mnie ze spryskiwacza. Biedni sfrustrowani kierowcy :-) A przecież wystarczyłoby, żeby przesiedli się na rowery i nie musieliby stać w korkach :-)
Jakiż dzisiaj skwar, żar, upał lał się z nieba. Siedzienie w biurze, w nieklimatyzowanym pomieszczeniu, kiedy trzeba intensywnie pracować umysłowo- to jakaś pomyłka. Po dzisiejszym dniu w pracy czuję się, jakbym przerzucił z 2 tony węgla.
Powrót: przez ten żar i bolące kolano ledwo jechałem. Jak w końcu dojechałem, to myślałem że ducha wyzionę- a przecież jechałem powoli.
To totalnie nie jest pogoda do jeżdżenia dla mnie. Ja chcę chłodu.
Dziś rano musiałem znowu wjechać do góry na Osowę, załatwić sprawę. Oj ciężko się jechało pod górę z tym obitym kolanem :-( Były momenty, że tą nogę wypinałem z SPD'a i zwisała luźno a pedałowałem tylko drugą. Komicznie to musiało wyglądać ale to przynosiło ulgę w bólu, więc się tym nie przejmowałem. Jadąc nad morze Hallera machał do mnie Sirmicho jadący w przeciwną stronę ale się spieszyłem, więc się nie zatrzymywałem- pozdrower. Widziałem też na Hallera Flasha jadącego w stronę Gdańska- pozdrower.
Jak wracałem z Osowy do pracy (po załatwieniu sprawy), po raz kolejny doświadczyłem "uprzejmości" sfrustrowanych staniem w korku kierowców. Jeden z nich poczekał aż się zbliżę i ........ opryskał mnie ze spryskiwacza. Biedni sfrustrowani kierowcy :-) A przecież wystarczyłoby, żeby przesiedli się na rowery i nie musieliby stać w korkach :-)
Jakiż dzisiaj skwar, żar, upał lał się z nieba. Siedzienie w biurze, w nieklimatyzowanym pomieszczeniu, kiedy trzeba intensywnie pracować umysłowo- to jakaś pomyłka. Po dzisiejszym dniu w pracy czuję się, jakbym przerzucił z 2 tony węgla.
Powrót: przez ten żar i bolące kolano ledwo jechałem. Jak w końcu dojechałem, to myślałem że ducha wyzionę- a przecież jechałem powoli.
To totalnie nie jest pogoda do jeżdżenia dla mnie. Ja chcę chłodu.
dpd
Piątek, 3 czerwca 2011 | dodano:03.06.2011
Km: | 24.94 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:56 | km/h: | 26.72 |
Pr. maks.: | 39.03 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Pracuś Doskonały |
Nic ciekawego, w obie najkrótszą trasą.
Jechało się świetnie, tempo dobre, ogień w nogach jest.
Temperatura optymalna do jazdy- nie za gorąco.
Jechało się świetnie, tempo dobre, ogień w nogach jest.
Temperatura optymalna do jazdy- nie za gorąco.
dpd
Czwartek, 2 czerwca 2011 | dodano:02.06.2011
Km: | 24.94 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:56 | km/h: | 26.72 |
Pr. maks.: | 38.03 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Pracuś Doskonały |
Do pracy i powrót- najkrótszą drogą.
Jechało się b.dobrze, dzięki temu że było chłodno i rano i po południu.
W drodze powrotnej mijanka z Dominikiem. Dominik się spieszył, więc tylko żeśmy se pomachali i rozjechali- pozdrower.
Mięśnie już chyba całkiem odpoczęły po Kaszebe, bo aż się rwą do przodu.
Jechało się b.dobrze, dzięki temu że było chłodno i rano i po południu.
W drodze powrotnej mijanka z Dominikiem. Dominik się spieszył, więc tylko żeśmy se pomachali i rozjechali- pozdrower.
Mięśnie już chyba całkiem odpoczęły po Kaszebe, bo aż się rwą do przodu.
dpd
Środa, 1 czerwca 2011 | dodano:01.06.2011
Km: | 24.92 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:56 | km/h: | 26.70 |
Pr. maks.: | 44.05 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Pracuś Doskonały |
Rano: nie mogłem się zwlec z łóżka taki jestem niewyspany :-(
Ledwo ledwo zwlokłem się i pojechałem na ostatnią chwilę do pracy. Jechało mi się jakoś tak niemrawo. Od rana było strasznie gorąco, na szczęście jakoś tak po południu nagle się ochłodziło.
Powrót: dzięki temu że zrobiło się chłodno, jechało się wprost rewelacyjnie.
W drodze powrotnej mijaliśmy się z Dominikiem, ale Dominik krzyczał że jedzie dalej więc tylko pomachaliśmy sobie i każdy pojechał w swoją stronę- pozdrower.
Ledwo ledwo zwlokłem się i pojechałem na ostatnią chwilę do pracy. Jechało mi się jakoś tak niemrawo. Od rana było strasznie gorąco, na szczęście jakoś tak po południu nagle się ochłodziło.
Powrót: dzięki temu że zrobiło się chłodno, jechało się wprost rewelacyjnie.
W drodze powrotnej mijaliśmy się z Dominikiem, ale Dominik krzyczał że jedzie dalej więc tylko pomachaliśmy sobie i każdy pojechał w swoją stronę- pozdrower.